Historia targów Forum Budownictwa w Politechnice Białostockiej to opowieść o inicjatywie, która ze skromnej wystawy uczelnianej przekształciła się w jedno z najważniejszych wydarzeń branżowych w regionie i kraju. Na czele tego przedsięwzięcia stał prof. dr. hab. inż. Czesław Miedziałowski, ówczesny dyrektor Instytutu Inżynierii Budowlanej Politechniki Białostockiej.
Geneza i pierwsza edycja (1993 r.)
Początki targów przypadają na okres przełomu ustrojowego i gospodarczego w Polsce na przełomie lat 80. i 90. XX wieku.
– To był okres zmian społeczno-gospodarczych w Polsce. Zmieniało się również budownictwo. Nowe materiały, nowe technologie, które trzeba było przybliżyć najpierw studentom, a później również zainteresowanym – wspomina prof. Czesław Miedziałowski.
Pierwsza edycja wydarzenia odbyła się w maju 1993 roku w Instytucie Inżynierii Budowlanej Politechniki Białostockiej jako wystawa pod nazwą „Wszystko dla budownictwa” w ramach Forum Budownictwa. Towarzyszyła jej Międzynarodowa Konferencja pt. „Modele obliczeniowe i nowe koncepcje konstrukcji z betonu”. Wystawców było wówczas 35, a odwiedzający mogli zapoznać się z materiałami budowlanymi, wykończeniowymi, technologiami sanitarnymi, wydawnictwami branżowymi, oprogramowaniem komputerowym, a także wziąć udział w kiermaszu kwiatów i sadzonek. Szybki sukces sprawił, że jeszcze w tym samym roku, w październiku 1993 r., zorganizowano kolejną edycję.
– To firmy zaproponowały, żeby zrobić takie imprezy cyklicznie i nazwaliśmy ogólnie tę imprezę Forum Budownictwa – opowiada prof. Miedziałowski.
Zespół organizacyjny i wsparcie władz uczelni
Prof. Czesław Miedziałowski zaznacza, że sukces Forum nie byłby możliwy bez zaangażowania zespołu współpracowników oraz przychylności władz Politechniki Białostockiej.
– Znalazło się kilkoro pasjonatów, którzy mnie wspierali i właściwie oni wymyślili tę nazwę – Forum Budownictwa – wspomina prof. Miedziałowski.
Obok dr inż. Małgorzaty Lelusz, mgr Janiny Wnorowskiej oraz prof. dr hab. inż. Marii J. Sulewskiej w komitecie organizacyjnym pracowały także mgr inż. Nina Szklennik, dr inż. Dorota Dworzańczyk i dr inż. Dorota Małaszkiewicz. Niezwykle ważną rolę odgrywali również studenci, którzy kierowali ruchem, organizowali parkingi, projektowali logo oraz dbali o bezpieczeństwo na stoiskach.
– Była bardzo duża przychylność władz – Rektorów Pieńkowskiego i Citko. Dzięki temu to dobrze szło – podkreśla prof. Miedziałowski.
Logistyka, infrastruktura i cyrkowe namioty
Szybki rozwój imprezy – od kilkudziesięciu do ponad 300 wystawców w jednej edycji – stwarzał ogromne wyzwania logistyczne na terenie kampusu Politechniki Białostockiej. Organizatorzy musieli wykazać się dużą elastycznością.
– Budynki wydziału były w budowie, ale już przykryte, dlatego można było wewnątrz umieścić te stoiska – wspomina prof. Miedziałowski. – Na korytarzach było trochę zimno, to wojsko wypożyczyło nam nagrzewnice. A ponieważ brakło tu miejsca, wystawcy byli też dookoła budynku, pod pergolami. Dodatkowo zamawialiśmy profesjonalne hale i zabudowy. Raz zamówiliśmy nawet namiot cyrkowy, który cieszył się wielkim powodzeniem, bo stoiska były koliście ustawione i wszyscy mogli chodzić dookoła.
Skala wydarzenia, atrakcje i goście
Targi stały się wydarzeniem na skalę regionalną i międzynarodową, przyciągając na Politechnikę Białostocką w ciągu 2–3 dni nawet kilkadziesiąt tysięcy zwiedzających.
– Na naszą imprezę ciągnęły tłumy z całego województwa – opowiada prof. Miedziałowski. – Mieliśmy gości z Litwy i z Białorusi, z Warszawy przyjeżdżały władze Ministerstwa Budownictwa, czy Urzędu Mieszkalnictwa.
Oprócz oficjalnych prezentacji materiałów budowlanych organizowano liczne konkursy wiedzy oraz widowiskowe próby wytrzymałościowe. Zwiedzający mogli oglądać walki rycerskie, zawody w przeciąganiu liny czy pokazy murowania konstrukcji.
– Były konkursy wiedzy budowlanej, znajomości wyrobów budowlanych, wznoszono mury, wykonywano konstrukcje sklepień i przekryć – wylicza prof. Miedziałowski. – Pewnego razu można było zdobyć 300 zł za stłuczenie okna antywłamaniowego. Wystartowało bardzo dużo chętnych z siekierami, łomami i nikomu się nie udało.
Na miejscu odbywał się także bezpośredni handel i dystrybucja materiałów.
– Materiały, które były tutaj wystawiane, kupowali później okoliczni budujący się mieszkańcy w cenach promocyjnych – wspomina prof. Miedziałowski.
Korzyści dla Politechniki Białostockiej, studentów i nauki
Targi przynosiły uczelni nie tylko wymierne zyski finansowe, ale także ogromne korzyści dydaktyczne i prestiżowe. Z opłat za stoiska finansowano nowoczesny sprzęt dla Politechniki Białostockiej.
– Kupowaliśmy sprzęt do laboratoriów, stworzyliśmy pierwszą w Uczelni bazę komputerową – wylicza prof. Miedziałowski.
Dla studentów obecność setek firm była niepowtarzalną okazją do nawiązania kontaktów zawodowych.
– Studenci pomagający przy organizacji targów często nawiązywali kontakt z wystawcami, proponowano im na przykład staże, później pracę – podkreśla prof. Miedziałowski. – Czasem firmy zostawiały nam specjalistyczne pomoce naukowe.
Rozwój targów szedł w parze z intensywnym rozwojem naukowym Wydziału Budownictwa.
– W tym czasie wydział uzyskał pełne prawo akademickie, czyli prawo do nadawania stopnia doktora, tytułu doktora habilitowanego i występowania o stopnie naukowe profesora – wspomina prof. Miedziałowski.
Sukcesy te zostały dostrzeżone przez władze państwowe i regionalne: w 1995 r. Minister Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa przyznał Instytutowi Inżynierii Budowlanej złotą odznakę „Zasłużony dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych”, a w 2001 r. Wojewoda Podlaski przyznał wyróżnienie za 10-letnią aktywną współpracę z przemysłem. Współpraca ta dała również początek dzisiejszym Radom Społeczno-Gospodarczym.
Zakończenie Targów i dziedzictwo
Targi odbywały się regularnie do 2004 roku. Po latach cykl dobiegł końca w wyniku naturalnych zmian rynkowych i technologicznych.
– Do 2000 roku Targi cały czas rosły, ale oczekiwania ludzi się troszkę zmieniały – wyjaśnia prof. Miedziałowski. – Rozpoczęły się inne metody docierania do potencjalnych odbiorców, czyli akcje promocyjne firm i ekspansja internetu. Firmy zaczęły u siebie organizować takie mini spotkania, a internet i komputeryzacja sprawiły, że dostęp był inny. Nasze targi już nie miały takiej potrzeby bycia. Zauważyliśmy to i wycofaliśmy się.
Zmieniły się również priorytety samej uczelni.
– Musieliśmy zdobywać stopnie naukowe, publikować, nawiązywać współpracę międzynarodową, zdobywać punkty za działalność – opowiada profesor.
Pomimo zakończenia organizacji dużych targów, nawiązane relacje i tradycja pozostały trwałe.
– Teraz firmy wystawiające się na Targach są u nas obecne na korytarzach, urządzają strefy relaksu, organizują mini wystawki promując swoje firmy, ale również edukując studentów – zauważa prof. Miedziałowski.
Podsumowując całe przedsięwzięcie po latach, prof. Czesław Miedziałowski mówi z dumą i satysfakcją: – Działo się bardzo dużo, to było takie święto miasta i świata budowlanego na Politechnice Białostockiej. Targi utrwaliły się w pamięci naszych mieszkańców, budowlanych, absolwentów i dalej ta sympatia między firmami w Polsce, nie tylko w regionie, a Politechniką jest widoczna.
Wystawa „Trampolina do sukcesu”
Galeria „Łącznik”
Wydział Budownictwa i Nauk o Środowisku
30 września 2026 r.