Ekspozycja została podzielona na dwie części: górną, pełniącą rolę retrospektywy „the best of”, oraz dolną, skupioną na nowatorskich poszukiwaniach medialnych. Autor planuje również autorskie oprowadzania, aby przybliżyć odbiorcom, zwłaszcza studentom, tajniki swojego procesu twórczego. Pewna jest już data jednego z nich – 23 kwietnia 2026 roku.
– „aletheia” to wystawa przekrojowa, pokazująca co przez długie lata robiłem – przyznaje dr hab. inż. arch. Tomasz M. Kukawski, prof. PB z Katedry Grafiki Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej. – To wybór może trochę „the best of”, a może trochę pod kątem moich studentów i oczywiście wszystkich widzów. – W związku z tym tytułem chodzi mi o heideggerowskie określenie nieskrytości, czyli troszeczkę się odsłaniam, a w Białymstoku tego specjalnie nie robiłem. Ze cztery razy zmieniłem totalnie stylistykę przechodząc do koloru, do łączenia technik, do powrotu do czerni i bieli i tak dalej. W związku z tym ta wystawa jest troszeczkę zaaranżowana pod takim kątem, żeby to zobaczyć i o tym opowiedzieć.
Bo ostatnia indywidualna wystawa Tomasza M. Kukawskiego miała miejsce w Galerii Arsenał w 2003 roku.
– „Najdłuższe poszukiwanie – finale” to taki symboliczny koniec takich moich poszukiwań – kontynuuje prof. Kukawski. – W zasadzie od 35 lat co jakiś czas zajmowałem się takim obszarem pewnej penetracji i działaniami związanymi z przenoszeniem pewnych mediów w różne techniki graficzne. Pojawiały się rzeźby, płaskorzeźby. Znowu to wracało gdzieś w jakimś odbiciu, pojawiały się obiekty. Tu prezentuję 10 prac z czteroletniego cyklu z lat 1991-94. Nigdy nie pokazałem go w całości. Oprócz tego jest jeden premierowy obiekt i 146 serigrafii – w zasadzie jest cały przekrój technik.
Wśród uczestników wernisażu znaleźli dawni koledzy i koleżanki ze studiów w Politechnice Białostockiej.
– Specjalnie przyjechałam z Suwałk i jestem w nieustającym zachwycie nad twórczością Tomka – mówi Joanna Jakubanis, koleżanka z roku artysty.
– Tomasz już na studiach był bardzo zaangażowany w jakieś prace plastyczne, a teraz widać efekt parudziesięciu lat pracy – dodaje Ireneusz Orchowski.
Twórczość Kukawskiego docenia też środowisko białostockich twórców wizualnych.
– To naprawdę jest kawał świetnej pracy, świetnego warsztatu, no i dosłownie cierpliwości – śmieje się Krzysztof Koniczek, malarz. – Z moim temperamentem, z moją psychiką, nie dałbym rady przeżyć tyle dłubania – fakt, że grafika jest specyficzną dziedziną.
W Centrum im. Ludwika Zamenhofa spotkali się i studenci i nauczyciele akademiccy z Politechniki Białostockiej.
– Profesor Kukawski jest uznanym artystą, laureatem tak wielu nagród na zagranicznych biennale i triennale oraz innych wydarzeniach związanych z grafiką, że można tylko się zachwycić – entuzjazmuje się dr hab. inż. arch. Bartosz Czarnecki, prof. PB, Dyrektor Instytutu Architektury i Urbanistyki na Wydziale Architektury. – Wielość prac z różnych okresów i różnorodność technik robią ogromne wrażenie. To mistrz, który może tylko dawać świadectwo i uczyć różnych technik i wspaniałego wyrafinowania formy, treści prac, przekazu, symboliki w nich zawartej. Uważam, że to wielkie wydarzenie na mapie kulturalnej nie tylko w Białymstoku.
Wernisaż zgromadził mnóstwo osób zainteresowanych współczesną grafiką. Nie zabrakło również osób z Katedry Grafiki.
– Z tego wszystkiego bije solidność, bije warsztat, bije pracowitość, bije po prostu taka głębia tematu, która jest tylko dla niego znana, a nie dla wszystkich jest dostępna – sumuje dr hab. Andrzej Dworakowski, prof. PB z Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej.
Wystawy „Najdłuższe poszukiwanie – finale” oraz „aletheia” Tomasza M. Kukawskiego można oglądać w Centrum im. Ludwika Zamenhofa do 3 maja.
Autor: Jerzy Doroszkiewicz