Zbigniew Kitlarz w Politechnice Białostockiej przejeździł 47 lat
29-08-2023
– Przez całe życie pracowałem jako kierowca – mówi Zbigniew Kitlarz. Pracę zaczął od pierwszej klasy szkoły zawodowej, a zatem w tym roku mija równo pół wieku obecności za kółkiem na polskich i międzynarodowych drogach.
Na początku, żuk jakim jeździł pan Zbyszek garażował przy ulicy Grunwaldzkiej, gdzie mieścił się uczelniany Dział Transportu i Zaopatrzenie. Kto pamięta czasy PRL-u, zdaje sobie sprawę, że notorycznie brakowało wszystkiego. Komunistyczne władze centralnie planowały dostawy, a dobry kierowca i zaopatrzeniowiec byli wówczas na wagę złota.
– Trzeba było jeździć po całym kraju, najdalej byłem w Szczecinie – wspomina Kitlarz. Czasem oddany pracy kierowca ratował funkcjonowanie całego kampusu.
– Kiedyś stanęła cała politechniczna stołówka, która wydawała 1200 obiadów dziennie – opowiada Kitlarz. – Jak na komendę, zepsuły się wszystkie agregaty chłodnicze, a w chłodniach było sporo deficytowego w PRL-u mięsa. Trzeba było stawać na uszach, żeby przywieźć freon, czyli czynnik chłodzący.
Najbliżej Białegostoku Politechnika mogła kupić czy raczej załatwić ten gaz w Kędzierzynie-Koźlu. Dziś to trasa licząca ponad 550 kilometrów, podczas której można pędzić autostradą A1. W XX wieku taki przejazd zajmował o wiele więcej czasu niż prognozowane przez aplikacje 5 godzin i 41 minut. Ale pan Zbyszek nigdy nie narzekał.
– W Kędzierzynie-Koźlu kobieta stwierdziła, że przecież z Białegostoku jest bliżej do Gdańska i zaproponowała, że da nam przydział freonu do odbioru w Gdańsku – nie może powstrzymać się od śmiechu kierowca. – Podziękowałem grzecznie i powiedziałem, że skoro już jestem na miejscu, nie ruszam się bez freonu.
Z dostawczego żuka pan Zbyszek przesiadł się na ciężarowego stara. Z dumą opowiada, jak zasiadł za kierownicą najlepszego w Białymstoku autokaru. To był sanos.
– Już nie na amortyzatorach, tylko na poduszkach powietrznych – do dziś wspomina Kitlarz zakup przez Uczelnię 51-miejscowego autokaru w roku 1977. Dzięki inicjatywie Wydziału Mechanicznego pewnego razu ruszył ze studentami przez Czechosłowację, Węgry i Jugosławię do Włoch. I to nie byle gdzie, tylko do fabryki Fiata w Turynie. Wracali przez Francję, Holandię i Niemcy.
Kiedy Politechnika zlikwidowała Dział Transportu, pan Zbyszek 10. lat jeździł 9-osobowym Lublinem na potrzeby Wydziału Budownictwa. Auto miało zamontowany hak i pełniło rolę środka transportu mobilnych laboratoriów.
– W jedne wakacje zaliczyłem 65 rzek od źródła do ujścia – wylicza Kitlarz. – Było 13 dyplomantów i każdy badał pięć rzek w jednym z 13 powiatów. Zbierali próbki, ja ich zawoziłem i odwoziłem.
Do marca 2023 roku Zbigniew Kitlarz podobnie jak pozostali kierowcy osobówek jeździł w Biurze Rektora. Ostatnie miesiące pracy wszystkich kierowców to już pion Kanclerza.
– Widać to była fajna praca, skoro przejeździłem w Politechnice 47 lat – podsumował Zbigniew Kitlarz.
Wraz z Rektor Politechniki Białostockiej dołączamy do życzeń zdrowia i radości z zasłużonej i ciężko wypracowanej przez pół wieku emerytury. I nadal – szerokiej drogi.
(jd)